Twórczy tasiemiec [maj '16]


Przepraszam, nie wie ktoś gdzie ten czas tak zasuwa? Bo ja nie bardzo. Ledwie wczoraj był kwiecień a tu już koniec maja. A właściwie jedna trzecia czerwca. Jak tak dalej pójdzie to lato skończy się zanim zauważę ;) Dobrze, że zdążyłam złapać już trochę opalenizny przed nadchodzącą jesienią ;) A teraz przed Wami całe mnóstwo majowych prac.

Wełniana kraina.


Dzisiaj coś wyjątkowego. Miało być wczoraj ale jak zwykle komputer się na mnie uwziął (nie raczył się pan i władca włączyć przez całą niedzielę). Na szczęście wszystko wróciło już do normy i mogę wreszcie pokazać moje dzieło światu. Można powiedzieć, że to wiele dni pracy, najpierw rękodzielniczej, potem fotograficznej i wreszcie edytorskiej. I dzisiaj wreszcie jest. Na razie wirtualnie, ale coraz mocniej kusi mnie, żeby kiedyś wydać wersję drukowaną. Zanurz się w tej pięknej krainie.

Nowiecka.

Nowiecka - gdzieniegdzie nazywana też pępkowym. Z okazji narodzin dziecka staram się zawsze podarować coś ręcznie robionego. Coraz mocniej zastanawiam się nad wprowadzeniem do oferty zestawów, w których do wyboru byłyby wyroby wełniane i szyte maskotki. 

Ciekawa jestem co Wy kupujecie na nowiecki, bardziej coś pamiątkowego czy praktycznego?

Niedaleko pada jabłko od jabłoni.

Ten post jest dla mnie w pewien sposób wyjątkowy, ale o tym za chwile. Najpierw o czymś innym. Mówią, że niedaleko pada jabłko od jabłoni. I tak było w tym przypadku. Jako pierwsza zamówienie złożyła córka, chociaż na dobrą sprawę to złożyła oba. Po samym opisie wiedziałam, że to będzie piękny komplet.

Zgrany duet - szary & żóty

Lubię pomagać Świętemu Mikołajowi. Tym bardziej, jeżeli wymyśla takie cudowne prezenty. Komplet skarpetki z golfem w kolorystyce, którą osobiście bardzo lubię, trafi do (na pewno bardzo grzecznego) chłopaka. Szyku dodają mu wyhaftowane literki. No i wełna, zapomniałabym o najważniejszym! To cudowna w dotyku baby merino superwash wool. Rozpływam się na samą myśl, jaka ona jest nieziemsko mięciutka!

Ciepło, cieplej....wełniane skarpetki!


Druty są rozgrzane do czerwoności. Prawdziwy jesienny szał dziergania. Skarpetki wysokie, niskie, ze wzorami, warkoczami albo gładkie. Kolorowe, szarobure, w paski. Na wielgachne stopy i na malutkie niemowlęce stópki. Do tego szaliki, czapki, rękawiczki, swetry. Z wełny owczej, ale też z alpaki, a nawet z merynosa. Sploty grubaśne jak palec i cieniutkie jak wykałaczki. Wszystko to po to, żeby spełnić Wasze najbardziej szalone pragnienia. Pragnienia, żeby było ciepło i wygodnie. Żeby było na wymiar, dokładnie tak jak sobie wymarzyliście. Kolejka przedświąteczna niebezpiecznie się wydłuża, więc jeżeli chcecie podarować najbliższej osobie w prezencie trochę ciepła radzę decydować się jak najszybciej (w sprawie zamówień proszę o kontakt na maila czarnabiedronka.c@gmail.com).
 

Szarości na jesienną szarugę. Koty i ciepłe skarpety.


Jesiennej szarugi nie lubię, ale szary kolor jak najbardziej. Dzisiaj będzie fotograficznie dominował. Kolor bez koloru. Szare koty i szare skarpety. I jedno i drugie miłe w dotyku. Plan poszerzenie oferty o skarpety o którym wspominałam zeszłej zimy nabrał rozpędu. W domu mam ponad 20 par gotowych do wysyłki od zaraz (na końcu mini-katalog). Z czystą przyjemnością spełniam też Wasze życzenia. Inny skład włóczki, zamiast owczej wełny, wełna z alpaki, skarpety gładkie, skarpety we wzory, z warkoczami, w paski, mięsiste i grube. Wysokie albo niskie, wełniane pantofelki. Z przeciwpoślizgowymi kropeczkami od spodu albo z wysokim ściągaczem do wywinięcia na butach. Nie ma rzeczy niemożliwych. Ręcznie dziergane z najwyższą starannością, ciepłe, wełniane. Idealne na chłód wciskający się do domu przez każdą szczelinę.

Wiatr w żagle.


Potrzebowałam przejścia w stan off-line, w stan bezczynności, czasem potrzeba mi nic nie robienia. Zanurzenia się w papierowych książkach, kulinarnych przyjemnościach. Powrótu do wewnętrznego spokoju, wyciszenia i zebrania sił na nowo. Wtedy nawet skromne w tym roku świąteczne dekoracje nie rażą pustkom. Czasem lepiej odpuścić. Zaparzyć herbatę w ulubionym kubku i usiąść na kanapie obok najbliższej osoby. Po takim  odpoczynku mogę powrócić. W otchłań internetu, w sieci utkane z wełny, w sterty tasiemek, kilogramy guzików. 

Z nowym rokiem zawsze zaczyna się nowe. Nowe plany i nadzieje. W myślach widzę już nową wiosenną sesję, chociaż nie zdążyłam nacieszyć się jeszcze zdjęciami z tej z lata. Śledzę kolorystykę na najbliższe miesiące, którą planują wielcy świata mody i sama odkrywam nowe połączenia tak dobrze znanych mi kolorów. Szyję ile sił w palcach jarmilkowe broszki, ale oprócz tego mam dla Was ciepłe, zimowe wieści. Oto nadchodzi nowość w mojej ofercie. Ciepłe wełniane skarpetki i pantofelki. To na start. Ale możliwości jest wiele. Od szali, przez czapki, rękawiczki, a nawet swetry. Wszystko robione ręcznie, wyroby najwyższej klasy. Z możliwością personalizacji, wykonania z wełny jaką sobie wymarzycie - alpaka, merynosy, owieczki. To jak? Macie ochotę na takie nowości?